piątek, 11 lipca 2014

Wróciłam ^_^

Witam ponownie ^_^



Więc jak mi minął dzień?
Wstałam, ogarnęłam się i żyłam. 
Tak szczegółowo?
Wstałam o 10, ogarnęłam włosy i inne, a potem włączyłam komputer.
Do 11 jakoś sobie siedziałam... i przeglądałam fb.
Potem poszłam do przyjaciółki pogadać. Umówiłyśmy się na 13:30 na wyjście na dwór. W między czasie zanim poszłam na spotkanie to się przebrałam i pomalowałam.
O 13:30 byłam już u Oli, o 14 wyszłyśmy. O 14:30 byłyśmy w Otmęcie i przyszłyśmy wcześniej niż chcieliśmy... Spotkałyśmy Wiktorię i Julkę... było uroczo. 
Po chwili byłyśmy pod Biedronką i niespodziewanie do sklepu <choć po wcześniejszej zapowiedzi>  weszła osoba, której okropnie nie lubię -> Patrycja. 
Uciekłyśmy przed nią... zapomniałam dodać byli z nami o wiele młodsi chłopacy i Dominik... 
Poszliśmy na plac zabaw w parku, a potem na taki przy Odrze... 
Zaczęło padać i strasznie zmokliśmy... wyglądałam komicznie... Jak przestało padać zaczęliśmy się rzucać nie dojrzałymi zielonymi, twardymi śliwkami. <mam siniaka na prawym ramieniu, bolało>.
Wywróciłam się nie raz, a moje leginsy w różowo-czarne paski są uwalone trawą - na szczęście nie dziurawe.
Potem całą mokra, rozczochrona, ubrana w krótką czarną spódniczkę z falbankami, bluzką <również czarną> z kokardką, legginsach w różowo-czarne paski i podróbach vansów wracałam sama do domu... wyglądałam strasznie, zepsuł mi się humor.

Po powrocie do domu byłam zmuszona się ogarnąć.
Zjadłam zupkę od Vifona <tą ostrą(był to mój pierwszy dzisiaj posiłek)>i teraz siedzę przed komputerem.
Poprawił mi się humor po paru miłych pytaniach na asku i przede wszystkim rozmowie z Wonsią Chan oraz Kiciełem Chan <- moje jedyne prawdziwe przyjaciółki ^_^

Przypominam o moim asku --> <klik>
Poza tym nauczyłam się nie dawno robić warkocze <gdy miałam długie włosy,a teraz nie mam z czego>.
Jednak robienie kłosa to nadal zagadka O.o

Oto moje dzisiejsze zdjęcie *o*
Takie okropniutkie troszkę... 
 

 

 Na moim fb mogę dzisiaj w nocy pisać z bezsennymi duszkami C:
Kocham was i życzę milutkich snów... 
Całuski, Neruś Chan.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz